środa, 22 maja 2013

dwaj bracia od Wibo - recenzja

Cześć Wszystkim!:)
Bohaterami dzisiejszej recenzji będą dwa tusze z firmy Wibo, zapewne większość z Was doskonale znane, które przez jednych są uwielbiane, przez innych natomiast znienawidzone. Co ja o nich myślę? Za chwilę się przekonacie:)


Kupiłam je skuszona pozytywnymi opiniami na blogach i yt. Ich cena zdecydowanie zachęca, a dodatkowo ja nabyłam je podczas osławionej promocji w Rossmanie "-40%", więc za oba razem zapłaciłam niewiele ponad 10 zł.
Opakowania są identyczne, różnią się jedynie kolorami, pojemność standardowa - 8 ml, zamknięcia dosyć szczelne z charakterystycznym "klikiem", co pomaga dłużej zachować świeżość kosmetyku. 
Brat zielony to maskara określona przez producenta jako stymulująca wzrost rzęs...yhymmm..taaa...;)
w założeniu wydłużająca, Brat różowy to typowa maskara pogrubiająca.
Tak prezentują się razem:


Jak widać tusze różnią się szczoteczkami, brat zielony posiada malutką sylikonową "kolczatkę", różowy wyposażony jest w kudłatą, tradycyjną szczoteczkę. Zbliżenia dla porównania:



Ja nie przepadam za sylikonowymi szczoteczkami, bo zawsze drapią mnie w linię wodną:D, poza tym ta jest wyjątkowo mała i trzeba się nią trochę namachać zanim uzyskamy pożądany efekt. 
Teraz kilka słów o tymże efekcie:

Brat zielony ładnie rozczesuje rzęsy, wydłuża je i daje bardzo delikatny efekt - raczej nie dla miłośniczek dramatycznych rzęs. Niestety ten egzemplarz okropnie mi się kruszył i osypywał, często już 10 minut po zrobieniu makijaży, poza tym szybko wysechł i nie nadawał się do użytku. (Nie był wcześniej otwierany, sprawdzałam dokładnie). Nie jestem więc z niego zadowolona i nie kupie go już nigdy.
Kupiłam za to kolejne opakowanie brata różowego, który również pięknie rozczesuje rzęsy, wydłuża ja i zagęszcza, a do tego długo pozostaje "mokry" i nie osypuje się w ogóle. 
Wiem, że wiele z was miało podobne przygody z tymi tuszami, jedne je wychwalają, inne narzekają na kruszenie się. Szczerze mówiąc nie wiem czy to zależy od rodzaju tuszu czy od konkretnego egzemplarza, serii itp? 

Co o tym myślicie?
pozdrawiam:)
kreska


12 komentarzy:

  1. miałam obydwa ale i tak jestem wierna wersji woodopornej jest według mnie najlepsza świetnie wydłuża pogrubia i jest trwała niestety jest jeden minus że ostatnio nie mogę jej nigdzie dostać;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam o nich różne opinie, aczkolwiek ja nie stosowałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam różowy, a raczej moja mama miała. Okropny. Ja właśnie ubóstwiam "dramatyczne rzęsy", bo często nakładam na twarz tylko jakiś kryjący kremik i błyszczyk, dlatego chcę żeby oczy były tym mocnym punktem. Kruszył się niemiłosiernie zarówno na moich rzęsach jak i mojej mamuśki. I bardzo szybko wysechł w tubce. Miałam ochotę na zielony tusz, żeby wydłużyć własne rzęski i kusić spojrzeniem, ale po recenzjach u innych blogerek zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie miałam, ten zielony miałam kupić ale zostaje wierna MF 2000 calorie

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie do siebie nie przekonują...Wolę tę sylikonową, ale słyszałam, że szybko tusz zasycha :/

    OdpowiedzUsuń
  6. szkoda ze nie pokazalas jak na rzesach wygladaja....

    OdpowiedzUsuń
  7. ja się jeszcze do nich nie przekonałam, a tak w ogóle to wolę silikonowe szczoteczki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja z kolei nie lubię sylikonowych szczoteczek, chociaż mam jeden tusz SEPHORA z takową:D
    Z wibo nie miałam jeszcze tuszu:/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tych tuszy w ogóle nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. obydwa mam , u mnie sprawuja sie ok

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam zielony, ładny, delikatny efekt. Niestety też się kruszy i osypuje- ogromny minus.

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarz